Pokazywanie postów oznaczonych etykietą 505 games. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą 505 games. Pokaż wszystkie posty

sobota, 15 sierpnia 2015

Na celowniku czyli recenzja gry SNIPER ELITE V2 !!!!! [PS 3 / X 360 / pc]


Snajper na usługach rządu amerykańskiego w okresie drugiej wojny światowej wrzucony w sam środek walk niemiecko-radzieckich w doszczętnie spustoszonym Berlinie. Właściwie obrana taktyka i zabójcza precyzja jest podstawą aby przetrwać.

Każda kolejna misja w zasadzie niczym szczególnym nie zaskakuje a przynajmniej nie na tyle aby wyróżniać się czymś wyjątkowym i nadzwyczajnym. Praktycznie wszystko to co zaimplementowali autorzy w tym „snajperze” już nie raz widzieliśmy w produkcjach traktujących o wojennych ścieżkach lub w grach rzucających nas w wir podobnych klimatów.


Środowisko jest niewielkie i tak skonstruowane, że raczej nie sposób się zagubić. Strzelanka w zasadzie przez całą rozgrywkę jakby sama posuwa nas do przodu. Możemy też korzystać z małych podpowiedzi 
a widniejący na ekranie żółty punkt jest wyznacznikiem naszej snajperskiej wędrówki. Po drodze napotykamy porzucone, specjalnie oznaczone skrzynie i dzięki ich zawartości uzupełniamy swój arsenał.

To co bardzo pozytywnie zwróciło moją uwagę to sposób poruszania się głównego bohatera. Odwzorowanie kończyn dolnych wypada niesamowicie naturalnie. Autorzy pozwalają nam na czołganie, skradanie 
i wspinanie się na różne kondygnacje a motyw z przyśpieszonym biciem serca podczas celowania lub pozostawiony „duch” w miejscu w którym wróg widział nas po raz ostatni potęguje masę emocji!!! Nie mogę dłużej milczeć z emocji i od razu wyartykułuję Wam sedno całej zabawy snajperką, którą idealnie przedstawia poniższy film!!! "KILL CAMERA" to doprawdy snajperska POEZJA!!!

 

Militarne zaopatrzenie naszego protagonisty może nie jest wybitnie bogate ale podstawowym założeniem twórców recenzowanego tytułu było przecież operowanie bronią snajperską, tak, że stanowi ona nasz stały element ekwipunku do końca przygody. Nie raz oczywiście sytuacja zmusza kierowanego przez nas snajpera do użycia innej broni kiedy przeciwnicy znajdują się w nieznacznej odległości. Przed każdą misją, twórcy pozwalają graczom na dobranie odpowiedniego żołnierskiego zestawu. Mamy więc możliwość skorzystania między innymi ze Springfield M 1903, Gewehr 43, Mosin Nagant, MP 40, PPSh-41, Thompson M1, Welrod, Luger P08, Colt M1911, różnego rodzaju granatów, min i dynamitów. Dostępność zabawek o różnorodnej sile rażenia w zupełności wystarcza aby w zależności od sytuacji odpowiednio je wykorzystać. 

Dla przykładu, kiedy zakładamy na podłożu „trip mine”, rzucamy kamykiem w celu zwabienia upatrzonych wcześniej ofiar. Kiedy nasz pomysł na unicestwienie przeciwnika sprawdzi się w praktyce, satysfakcja 
z osiągniętego celu jest niemała. Nie myślcie sobie jednak, że wróg zawsze pędzi na oślep kiedy podejrzewa naszą obecność. Podczas detekcji czasami musiałem się trochę napocić i pokombinować aby doprowadzić swoje taktyczne założenia do efektywnego i zarazem efektownego zakończenia. 


Zdarza się, że zraniony wróg często wzywa na pomoc swoich towarzyszy dlatego w niektórych momentach najrozsądniejszym rozwiązaniem kłopotliwej sytuacji jest dobicie wroga i schowanie podziurawionych kulami ciał. W zasadzie każde zwłoki obligują nas do dogłębnego ich przeszukania w celu wzbogacenia lub uzupełnienia naszej małej zbrojowni. Nie raz zauważyłem także momenty w których żołnierze uleczali rannych pobratymców. 

Radzieckich wojskowych bez trudu odróżnimy od niemieckich żołnierzy z racji tego, że rozpoznamy ich po charakterystycznych czapkach i specyficznym ubiorze. Nasze misje nie są wybitnie zróżnicowane jednak potrafią zaintrygować na dłużej. Powierzone nam zadania polegają głownie na zgładzeniu ważnych osobistości, rosyjskich wojskowych po fachu, wysadzaniu czołgów, samochodów ciężarowych, mostów, startującej rakiety V2 czy mniejszych bądź większych obiektów wroga. 


Ze sztuczną inteligencją przeciwników też jest różnie. Najczęściej jednak niezwykle pozytywnie zaskakują zmysłem taktycznym. Sprytnie chowają się za w bezpieczne obszary a przede wszystkim potrafią także się rozdzielić i otoczyć z kilku stron, przez co rozgrywka nabiera niebywałego kolorytu. Jednak ta konkretna sytuacja nie zdarza się zbyt często. Wyśmienicie sprawdzają się elementy budowli, które służą poniekąd do osłony przed gradem wylatujących z luf pocisków.

Najmocniejszą stroną w kwestii oprawy wizualnej jest bez wątpienia gra świateł. Bardzo często na swojej drodze napotykamy wybitnie ujmującą zabawę oświetleniem. Nie da się ukryć, że snopy tworzą naprawdę urzekającą impresję. Eksplorując kolejne połacie terenu naszej uwadze po prostu nie mogą umknąć uroczo dymiące, zniszczone obiekty, w tym również wraki samochodów. Unoszące się znad zgliszczy gęste kłęby dymu i przeszywająca niebo masa samolotów, wymownie obrazują militarny nastrój Berlina.

 
W zamkniętych miejscówkach interesująco zaaranżowane są niektóre ściany ocalałych pomieszczeń, które sprawiają wrażenie ultra realistycznych. Ogólnie ujmując, aspekt poziomu grafiki, zdewastowane budynki, zrujnowane przedmioty, cały ten wojenny chaos, panujący nieład, brud i syf, autorzy odwzorowali 
z pietyzmem. Wizualizacja otoczenia w aspekcie jakości tekstur jest raczej nierówna i balansuje na granicy przyzwoitości czyli bez zgrzytów jak również wodotrysków. 

W temacie wyglądu gry można się jednak przyczepić do powtarzalności odkrywanych miejsc. Pokonując niebezpieczne tereny, głównie zamknięte, odnosiłem wrażenie jakbym wchodził do tych samych pomieszczeń, które odwiedziłem kilka chwil wcześniej. Być może po prostu taka już specyfika architektoniczna tamtejszej, niemieckiej stolicy.


Kapitalną wizualizację tworzy także efekt słońca przenikającego do gmachu budynków, a jeśli dodamy do tego wpadające promienie lub iskry lecące od ognia w tumany unoszącego się kurzu to otrzymamy smakowity dla gałek kąsek. Imitacja nieba również cieszy oko, zwłaszcza kiedy wiatr powoli popycha chmury. Graficzne „bajery” są widoczne również kiedy nieźle oberwiemy. Zaciemniony obraz i stłumiony dźwięk są pokłosiem owego zranienia. Powiedzmy sobie jednak szczerze, że podobne patenty widzieliśmy już w wielu grach w których władamy bronią palną. 

Odwiedzimy również klimatyczne i estetyczne miejscówki porą nocną przy świetle zmysłowego księżyca, blasku lamp wartowniczych, w strugach ulewnego deszczu i wyładowaniach atmosferycznych. Rażących wzrokowych wpadek raczej nie zauważyłem. Może z wyjątkiem irytująco migających tekstur na kolejowych torach lub twardych jak skała szyb, dzbanów czy odłamków budynków. Szkoda bo trzask pękającego szkła zawsze mile widziany, hehe.


Jednak najwspanialszym momentem w całej rozgrywce i przysłowiową wisienką na torcie jest bez wątpienia widowiskowa trajektoria lecącego pocisku, który dosięga celu i wręcz dewastuje ludzkie wnętrze!!! Lot okraszony jest efektami specjalnymi w postaci wszechobecnego „blur-u”, zabawy światłem 
i przygłuszonym dźwiękiem!!! Całość przedstawia PIORUNUJĄCĄ mieszankę wizualną a używanie broni snajperskiej staje się w pewnym momencie NAŁOGIEM!!! Na dodatek jeśli nabój ma do pokonania sporą odległość i znajduje się na dość znacznej wysokości to wtedy już oglądanie go w akcji totalnie ZAMIATA IMPRESJONISTYCZNIE!!!

Czasami podczas wystrzelenia go ze snajperki, ujawniał się specyficzny wydźwięk a moje skojarzenia momentalnie uciekały do początku jednego z utworów Michaela Jacksona. Zdarzało się również, że po dokładnym wycelowaniu w przeciwnika, kamera nie śledziła lotu łuski tylko gwałtownie zmieniała swoją postać, ukazując na przykład ofiarę od wnętrza budynku i jego zdezorientowanych kompanów, czego następstwem był fantastycznie ukazany zgon!!! Jeśli trafiliśmy jeszcze w zawieszony na uniformie żołnierza ładunek wybuchowy to wiecie już co było potem. 



Aktywując motyw spowolnienia czasu, następuje większe prawdopodobieństwo efektowności celu. Za „headshoty” otrzymujemy sporą ilość punktów. Możemy także zabawić się i pobijać rekordy w sprzątnięciu snajperką rywala z jak największej odległości. Ciekawy dodatek. Bardzo rzadko, ale jednak dostajemy też zastrzyk bonusów podczas detonacji materiałów wybuchowych. Po zakończeniu rundy mamy jej dogłębne podsumowanie. Dodatkowo mamy możliwość kompletowania przeważnie sprytnie poukrywanych sztabek złota, które dodają grze urozmaicenia i chwilowej odskoczni od brutalnych scen.

Ścieżka dźwiękowa fantastycznie buduje klimat i wspaniale współgra z aktualnie zaistniałą sytuacją, potęgując swoje dźwięki. Jednak można przyczepić się do często powtarzanych muzycznych sekwencji. Jeśli wytężymy słuch, czasem wśród gruzów do naszych uszu dochodzi płacz dziecka. Odgłosy wojny, pokrzykiwania i dochodzące z każdego zrujnowanego zakątka miasta szmery, odwzorowano należycie, przez co strach i ciężki klimat nie opuszcza nas ani na krok!


Mając już za sobą całą przygodę spędzoną ze Sniper Elite V2 wnioskuję, że w zasadzie emocje w żadnym momencie nie eksplodowały z zachwytu, mimo iż sporadycznie niewiele brakowało aby tak się właśnie stało. Gra bowiem praktycznie przez cały czas trzyma tonację w jednakowym ale dobrym napięciu, bez fajerwerków emocjonalnych, a ostatnia sekwencja przy Bramie Brandenburskiej przypomina akcję 
z leciwych już produkcji. Rozgrywka pęka dość szybko a po pewnym czasie konstrukcja gry i powielane schematy mogą trochę znużyć. Natomiast powrót na front po dłuższym odpoczynku, znowu zaczyna być zajmujący.

  
W grze dostępny jest także tryb sieciowy jednak nie zagłębialiśmy się w snajperską przygodę na łączach. Jeśli będą jeszcze aktywne serwery to ogramy dla Was snajperskiego multiplayer-a. Jeżeli ogrywacie topowe tytuły w których marnujecie miliony amunicji, załączcie chociaż wersję demonstracyjną recenzowanego kodu. Jeśli ktoś z Was ma ochotę należeć do snajperskiej elity, obierać różne warianty taktyczne 
i cierpliwie „ściągać” wroga z powierzchni ziemi, zaopatrzcie się w grę bo warto delektować się filtrującym i penetrującym cele pociskiem. Reasumując miarą szkolną, promocję do następnej klasy jako przykładny uczeń Sniper Elite V2 otrzymałby bankowo ale na wyjątkowe wyróżnienie i order godnego żołnierza niestety nie zasługuje.


Tytuł: Sniper Elite V2
Platforma: Testowaliśmy grę na PlayStation 3

Producent: Rebellion
Wydawca: 505 Games
Wydawca PL: Techland
Data premiery w Polsce: 8 maj 2012
Kategoria wiekowa: +18

OCENIAMY GRĘ: 7 / 10



                                                                                                            MATEUSZ-SUKER-WĄTROBA

sobota, 3 stycznia 2015

Żelazna kondycja? Recenzja gry - Adidas miCoach [PS3 / X360]


Solidna kondycja fizyczna i litry wylanego potu, które w efekcie formują nam z brzucha kaloryfer. Jesteście zainteresowani i nie zrobiliście jeszcze ostatecznej przesiadki na konsole nowej generacji? Porywajcie zatem dresy, move’y w dłoń i wskakujcie do recenzji gry miCoach, reklamowanej marką Adidasa!

Produkcji, które w zamierzeniu mają dbać o naszą sportową sylwetkę i wygimnastykowane ciało jest na rynku całkiem sporo. Osobiście nie miałem do czynienia z żadną z nich w wersji ostatecznej ale 
z tytułem miCoach jest już nieco inaczej. 

Z racji moich upodobań do aktywnego spędzania czasu, postanowiłem w końcu sięgnąć po tytuł, który 
w założeniu powinien zaoferować sporą dawkę ruchu i wszelkiej maści wygibasów przed telewizorem. 

Wsuwając do napędu płytę z początku podszedłem do artykułowanej gry mocno sceptycznie, spodziewając się, albo właśnie nie spodziewając się niczego szczególnego i nadzwyczajnego. Jednak odpalając już pierwsze, fitnessowe wyzwania, czułem, że „trener” ma do zaproponowania całkiem sporo, niezależnie od wieku i aktualnej, witalnej predyspozycji. 

PS Move do PS 3 - czyli 2 kontrolery + kamerka. Zestaw niezbędny do poprawnego działania gry Adidas micoach!

Jeżeli nie posiadacie jeszcze kontrolera ruchu, to pędźcie czym prędzej do sklepu! Bez niego bowiem, możecie wysunąć krążek z konsolowej czeluści. Zwykłym padem nie wskóracie dosłownie niczego. Dodam również, że do pełnej funkcjonalności produktu, wymagana jest także kamerka. Zatem chętnych na sportową przygodę czeka niestety dość spory wydatek. Otwieranie portfela pozostawcie jednak dopiero do chwili obczajenia całego artykułu. 

Kontroler PS Move raczej działa solidnie i bez szwanku. Wiadomo, w znikomych ilościach zawsze zdarzą się jakieś opóźnienia czy drobne wpadki z precyzją ale tak jak podkreślam, są to śladowe przypadki i tak ogólnie rzecz ujmując nie ma się czym przejmować bo jest doprawdy bardzo dobrze. Zresztą jaki sens miałoby wkładanie ton naszego wysiłku gdyby reszta, czyli ta techniczna 
i mechaniczna strona nie funkcjonowała należycie? Wtedy profesjonalny trening przecież mijałby się z celem.

Zdziwiłem się kiedy stało się dla mnie jasne, że pomieszczenie w którym zdecydowałem się podjąć ostrych 
i systematycznych ćwiczeń, wymaga solidnego przemeblowania w celu zagospodarowania jak największego, wolnego obszaru do gry. Momentalnie szafą cisnąłem w kąt a sofa wyleciała przez okno, hehe.


Twór 505 Games składa się z trzech trybów głównych. Jest to program treningowy, zestaw ćwiczeń oraz oferta dla osób, które niespecjalnie są aktywne wyczynowo. Biorąc pod uwagę tryb pierwszy, autorzy przygotowali dla odbiorców układ treningowy z takich dyscyplin sportowych jak: piłka nożna, koszykówka, tenis, rugby oraz biegi. Kiedy obierzemy najbardziej przystępny dla nas wariant, następuje wybór planu dla kobiet lub mężczyzn.
 
Wykwalifikowani trenerzy i sportowe gwiazdy, odpowiednio sumiennie i z dbałością o każdy szczegół, będą czuwali nad przebiegiem naszego treningu. W tym aspekcie pieczę nad naszymi kondycyjnymi wyczynami będzie sprawował między innymi charyzmatyczny Mourinho czy „Biały Pele” czyli gwiazda piłkarskich obiektów, Ricardo Kaka, którego postać (jak i pozostałych osobistości), niezwykle pieczołowicie odwzorowano! Implementacja do programu masy ćwiczeń jest naprawdę świetnie zbalansowana. Wgrane dyscypliny, wyleją z nas hektolitry potu głównie ze względu na formę dostępnych w grze trzech kwestii, mianowicie chodzi o wymiar treningowy ze szczególnym naciskiem na wytrzymałość i siłę, oraz kondycję ogólną naszej istoty. 

A na konsoli Microsoftu, pobawimy się oczywiście precyzyjnym Kinektem!

Musicie jednak uzbroić się w cierpliwość, ponieważ wiele konstrukcji treningowych, zdecydowanie do łatwych nie należy. Dzięki miCoach, wielu z odbiorców mozolnie będzie szlifowało sportową formę i z pewnością nauczy się lub doprowadzi do lepszego stanu takie czynniki jak determinacja, walka z własnymi słabościami, sumienność, regularność i precyzja. Nie oczekujcie więc, że wszystko wpadnie Wam lekko 
i przyjemnie. Będziecie wręcz zobowiązani, potwornie mocno zacisnąć zęby aby Wasz trening nie poszedł na marne tylko przyniósł oczekiwane fizyczne efekty 
i kondycyjno-sprawnościowe rezultaty. 

W kolejnym trybie oddano w nasze mięśnie, zestaw określonych ćwiczeń. Tu istnieje opcja wyboru poszczególnych elementów wysiłku. Idealne wręcz rozwiązanie dla tych, którzy niespecjalnie mają czas 
i ochotę aby przechodzić wszystkie treningowe szczeble. Kompletujemy jak najbardziej przystępne dla nas nauczanie lub zwyczajnie sortujemy je według upodobania czy kaprysu. 
W zasadzie takie posunięcie ze strony twórców należy uznać za jak najbardziej trafne
i uniwersalne, bowiem każdy, nawet tylko częściowo zainteresowany szkoleniem, może sprawnie wybrać sobie dowolny instruktaż. 


W Conditioning dostajemy nic innego jak tylko porcję jakże potrzebnej rozgrzewki. W zasadzie to prawda jest taka, że jak już zabieracie się za miCoach zupełnie poważnie to powinniście zacząć właśnie od przysłowiowej przebieżki, tak jak na profesjonalistów przystało. Rozgrzewka to również takie lżejsze 
i początkowe podejście do tematu w którym dopiero badamy sportowy teren 
i poznajemy własne, kondycyjne i sprawnościowe możliwości. Stawiane nam zadania nie są jakoś wybitnie trudne i wymagające. Spokojnie i bez stresu są jak najbardziej do przeskoczenia. Ani się nie obejrzycie 
a zegar oznajmi koniec. Idealny tryb na rozluźnienie a nawet na dobry początek dnia.

Bardzo istotnym aspektem jest fakt, że konsolowa wersja miCoach jest jakby rozwinięciem, urozmaiceniem a nawet uzupełnieniem prawdziwego zestawu treningowego miCoach od firmy Adidas, który między innymi, szacuje pokonane odległości, mierzy puls i oblicza spalanie kalorii. Wszystkie dane z tych akcesoriów są podliczane i posyłane na serwer korzystającego, umieszczony na stronie Adidasa! Jest to niezwykle pomocne i przydatne w uprawianiu sportu i podczas przeprowadzanych treningów. Wirtualna odmiana z dodatkowymi gadżetami, serwuje nam już kawałek naprawdę dobrego kodu no i oczywiście sprawia, że kurczą nam się portfele. 

Jeśli chodzi o stronę graficzną to powiedzmy sobie szczerze, że nie jest ona akurat w recenzowanej przeze mnie produkcji, sprawą istotną i tak naprawdę, solidne ćwiczenia, powinien zrekompensować nawet prosty, graficzny schemat. Jednak w tych czasach, gracze oczywiście wymagają dużo więcej. Owszem, spaprana wizualizacja na pewno w dużo mniejszym stopniu, zachęciłaby gracza do korzystania z bicia wirtualnych rekordów. W miCoach raczej wszystko jest jasne i przejrzyste oraz należycie wymodelowane. Mam tu głównie na myśli trenerów o których częściowo pisałem już wyżej. Zamontowane wskaźniki i pomiary, także są dość porządnie odwzorowane i poprzez taki zabieg, tytuł jest przystępny i łatwy w odbiorze. Jest w tym kodzie z pewnością nawet kilka elementów, które szczególnie cieszą oko. Dlatego poprzez nienaganną oprawę, „łamiemy kości” z jeszcze większą przyjemnością. Wydobywane z wnętrza głośników dźwięki, polecenia i szereg komend, także wypadają dodatnio.


Chcecie rozerwać się nieco od kolejnych, wirtualnych sesji z ołowiem lub sieciowych batalii
i rozprostować zastane tkanki? Recenzowany tytuł to kolejny dowód na to, że spędzanie mnóstwa czasu przed konsolą, wcale do biernych należeć nie musi. Wprost przeciwnie, gra video pokroju miCoach, jest tego najlepszym przykładem, oferując nam dodatkowo niezwykle solidną i sumiennie przemyślaną implementację sesji treningowej, dostosowanej indywidualnie do potrzeb odbiorcy. Pozycja godna uwagi głównie dla osób lubiących fitness i ruch w każdej z możliwych postaci. Reszta niech raczej miCoach nawet nie zaprząta sobie głowy. Każdy zatem aktywny w mniejszym bądź większym stopniu użytkownik, niezależnie od wieku i wagi, spokojnie znajdzie tutaj coś dla siebie i pogubi zbędne kilogramy, których podczas świątecznego obżarstwa, nazbieraliśmy na pewno sporo!
 
Tytuł: Adidas miCoach (testowaliśmy grę na PlayStation 3)
Platforma: PS3, Xbox 360
Producent: Chromativity Ltd
Wydawca: 505 Games
Wydawca PL: Techland
Data premiery w Polsce: 13 lipiec 2012
PEGI: 3


Koniecznie zobacz też - obszerną recenzję Igrzysk Olimpijskich w Londynie !!!


                                                                                                                          Mateusz-Suker-Wątroba